Christina Dodd- "Słoneczny skarb"

Autor- Christina Dodd
Tytuł- "Słoneczny skarb"
Wydawnictwo- Bis
Oprawa- miękka.

"Damian de la Sola jest niepodobny do mężczyzn, których do tej pory znała Katherine. Władczy i uwodzicielski, czarnooki hiszpański hidalgo z trudem skrywa swe namiętności do zielonookiej, złocistowłosej Katherine. A musi trzymać się w ryzach, wszak Katherine jest wdową po jego przyjacielu. Gdy jednak mija roczny okres żałoby, Damian przystępuje do miłosnego podboju, w Katherine zaś budzą się uczucia, których do tej pory nie znała...

Wartka akcja, dowcip, dużo przygód, szczypta zmysłowości, a przede wszystkim wielka miłość- to wszystko można znaleźć w romansach historycznych autorki "Brzydkiej narzeczonej" Po prostu radość czytania!"

Autorka dała mi się już poznać od tej świetnej strony, czyli od książki "Świeca w oknie", która zajmuje drugie miejsce na mojej osobistej liście najlepszych książek tego roku. Bardzo lubię też "Skandalistkę", inną książkę Christiny Dodd. Ale tutaj...coś wyraźnie "nie pykło".

Na tylnej okładce jest mowa o wartkiej akcji, dowcipie, dużej ilości przygód, szczypcie zmysłowości i wielkiej miłości.

Może zacznijmy od końca.

Wielka miłość? Powiedzmy, że jest, aczkolwiek wzbudza we mnie pewne wątpliwości, ale o tym potem.

Szczypta zmysłowości? Jest. Sceny miłosne są rozpisane całkiem zgrabnie i przyjemnie się je czyta.

Przygody? Są. W książce dzieje się bardzo dużo rzeczy. Jest w niej nawet miejsce na szukanie legendarnego skarbu.

Dowcip? Ja nie widzę w tej książce zabawnych scen. Powiedziałabym, że była raczej pisana na poważnie. To nic złego, ale jeżeli akurat macie nastrój na coś lekkiego i bardziej komediowego, to niestety nie będzie najlepszy adres.

Wartka akcja? Hmm...powiedziałabym, że jest.

Największy problem mam niestety z parą głównych bohaterów. A to nie świadczy dobrze o książce. Jeżeli czytelnik nie polubi postaci, ciężko mu będzie dokończyć czytanie.

Damian jest...głąbem, bo inaczej nie umiem go nazwać. Jest Kalifornijczykiem, nie lubi Amerykanów (Kalifornia kiedyś była pod jurysdykcją Meksyku), więc co robi? Żeni się z Amerykanką i próbuje ją "naprostować" do swoich standardów. Chce, aby Katherine od dnia ślubu była tylko jego żoną i nikim więcej. Ma być słodka, grzeczna i posłuszna.

A Katherine przed ślubem jest dziewczyną z charakterem. Wdowa po przyjacielu Damiana, z którym spędziła zaledwie tydzień, bo potem jej mąż został zamordowany, gospodyni w domu de la Solów, bo Damian dał jej taką pracę, aby chociaż na chwilę zająć czymś jej myśli. Nie chce się ponownie zakochać, jest rozsądna i poważna. Tylko, że coś wyraźnie ją ciągnie do Damiana.

On jej pożąda od pierwszego spotkania, ale musi się z tym kryć, bo wiadomo, że "dziewczyna przyjaciela jest święta". Kiedy Katherine zaczyna u niego pracować, wyjeżdża na jakiś czas z domu, aby nie wyskoczyć do niej z jakąś durnotą.

Kiedy rok żałoby ma się ku końcowi, Damian nie wytrzymuje i namiętnie całuje swoją gospodynię, a do niej dociera, że jej ciało pragnie jego ciała. Oczywiście dziewczyna ma potężne wyrzuty sumienia, bo bardzo kochała swojego zmarłego męża, a wszyscy wiemy, że nie można jednocześnie pamiętać o poprzednim ukochanym i spokojnie układać sobie życia z nowym :).

Katherine, pod nieobecność Damiana, wyjeżdża, a właściwie powiedziałabym, że ucieka w popłochu. Zatrzymuje się na noc w zajeździe i zostaje tam napadnięta. Oczywiście nie dzieje jej się żadna straszliwa krzywda. Od tej chwili zaczyna się cała przygoda związana z szukaniem skarbu.

Przygoda związana z szukaniem skarbu, która, jak dla mnie, nie jest jakimś specjalnie porywającym wątkiem. Mam wrażenie, że zostało to tam wepchnięte trochę na siłę, aby coś się działo i książka nie skupiała się wyłącznie na miłości.

Szczerze mówiąc, nawet nie doczytałam tej książki do końca. Niby już mało mi zostało, ale miałam już serdecznie dość. Ta historia jest...po prostu nudna. Jeżeli chcielibyście/chciałybyście poznać tę autorkę, lepiej sięgnijcie po "Świecę w oknie", ewentualnie "Skandalistkę".

2,5/6

Komentarze

  1. Podoba mi się że nie piszesz każdego zdania pod sobą jak to u niektórych blogerek bywa, a tutaj jest fajnie, przejrzyście :) nie jestem fanką tych czasów aczkolwiek wiem że z czasem będę sięgać częściej po ten rodzaj ale na pewno zapamiętam aby tego nie tykać. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja chyba odczuwam już pewien przesyt historykami. Te "klasyczne" książki typu sienkiewiczowska Trylogia, czy nawet "Trędowata" wciąż dają mi radość, ale te "nowe-stare". Oj, coś czuję, że następne wypożyczenia będą zupełnie inne.

      Usuń
    2. nie dziwie się, ja gdyby nie to że wątków ze zmiennokształtnymi/wampirami (wartymi przeczytania i po polsku) jest coraz mniej to też miałabym przesyt bo bym tylko to czytała :P a tak to musze różnie sięgać ;)

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz