Przepraszam

Przepraszam, że ostatnio taki zastój na blogu, ale wciąż czytam ten "Smak świeżych malin" i jakoś tak wolno mi idzie. W sumie nie wiem co to się stało z tym moim tempem. Ale powoli, powoli zmierzamy ku końcowi. Takie to krótkie, myślałam, że maksymalnie trzy dni i "po robocie", a tu figa. W ogóle to ja jestem już prawie na sto procent pewna, że już tę książkę kiedyś czytałam. Ale to musiało być bardzo dawno temu. Chyba, że w jakiejś innej książce była podobna scena dziejąca się w agencji reklamowej, ale nie wydaje mi się.

Komentarze