Izabela Sowa- "Agrafka"

Od razu ostrzegam, że to raczej nie będzie szczególnie długi wpis.

Zupełnie nie wiem jak oceniać te nasze polskie "literackie komedie romantyczne i obyczajowe". Ostatnio doszłam do wniosku, że zdecydowana większość tych polskich, lżejszych obyczajówek jest pisana w dokładnie ten sam sposób. Naprawdę. Wystarczy wziąć do ręki ze trzy książki współczesnych, polskich autorek. Wszystkie są bardzo podobnie zbudowane, mają naprawdę bardzo podobne poczucie humoru, niemal tak samo zbudowanych bohaterów. Jakby człowiek wciąż czytał jedną i tę samą książkę. I to nie jest zbyt miłe uczucie, bo ileż razy można czytać to samo? W końcu pojawia się potrzeba jakiejś odmiany. I dlatego, mimo, że nic nie mam do polskich autorek obyczajowych, ich książki mogą mnie bawić, będę się przy czytaniu śmiać, to jednak...mam wrażenie, że ciągle czytam to samo, więc od teraz polską literaturę kobiecą będę sobie fundować mniej więcej raz do roku. W innym przypadku będę się tylko bez sensu irytować na wtórność.

Nawet nie wiem jaką ocenę mogłabym wystawić, więc tym razem nie wystawię żadnej.

Komentarze