Elizabeth Lowell- "Krajobrazy miłości"

Z początku byłam do tej książki nastawiona raczej sceptycznie. Kompletnie nie mogłam się wkręcić w historię, choć przecież jej opis wcześniej wydał mi się tak bardzo zachęcający.

Shelley jest dekoratorką wnętrz. Uważa się za domatorkę. Jest to bardzo ważny aspekt fabuły. Jej rodzice bardzo dużo podróżowali, gdy była dzieckiem. Zazwyczaj działo się tak, że musieli wyjeżdżać, gdy tylko przyzwyczaiła się do nowego miejsca i ludzi. Dziewczyna obiecała sobie, że już nigdy nie da się "przerzucać" z miejsca na miejsce. Dodatkowo Shelley jest rozwódką. To też jest istotna rzecz w kontekście fabularnym, bo były mąż wpędził ją w długoletnie kompleksy.

Cain prowadzi firmę, której zadaniem jest wyszukiwanie naturalnych złóż na całym świecie. Bardzo dużo podróżuje, nigdzie nie zagrzewa miejsca na dłużej. Zresztą lubi podróżować.

Z początku Shelley jest bardzo nieufna w stosunku do Caina. Przede wszystkim dlatego, że jej mąż również bardzo dużo podróżował, a dodatkowo ciągle ją zdradzał. No i jeszcze jest ten aspekt, że ona strasznie, wręcz desperacko, chce odnaleźć swoje jedyne miejsce na ziemi, a boi się, że przy nim tego nie osiągnie.

Bardzo polubiłam Caina. To nie jest macho-buc, który będzie miał kompletnie gdzieś uczucia i życzenia swojej partnerki (bądź potencjalnej partnerki). On nie mówi "Masz się natychmiast ze mną związać, bo ja tego właśnie chcę i koniec!". Nie, on jest czuły, łagodny i bardzo ostrożny. Wie, że jeżeli zacznie zbyt szybko i zbyt mocno naciskać, żeby usłyszeć od dziewczyny jakieś konkretne deklaracje, ona od niego po prostu zwyczajnie ucieknie. Jednocześnie Cain nie jest też kompletnym pantoflarzem. Ma swoje zdanie i potrafi je głośno i dobitnie wyrazić.

Shelley w zasadzie była mi dosyć obojętna. Oczywiście miałam ogromną nadzieję, że miłość wyleczy ją z kompleksów i lęków, ale w czasie czytania dużo bardziej wolałam się skupiać na Cainie i jego działaniach w stosunku do niej.

Książka momentami jest bardzo zabawna, szczególnie na początku (akcja z pewnym udomowionym wężem genialna). Za to bliżej końca poruszane są już o wiele poważniejsze tematy, jednak wszystko jest naprawdę bardzo dobrze wyważone. Cieszę się, że mogłam sięgnąć po tę pozycję.

5/6

Komentarze