Rzeczy, które mnie irytują w romansach

Dzisiaj porozmawiamy o rzeczach, które strasznie mnie irytują podczas czytania romansów.

1. Wieloletnie traumy znikają, gdy tylko człowiek znajdzie idealnego partnera

W wielu romansach możemy spotkać się z sytuacją, gdy główny bohater lub bohaterka ma za sobą jakieś traumatyczne przejścia. Są to przejścia różnego typu: przemoc fizyczna i psychiczna, gwałt, jakiś bardzo poważny wypadek, po którym bohaterowie długo dochodzili do siebie, albo śmierć bliskiej osoby. Często te traumy są tak głębokie, że bohater czy bohaterka, nawet po wielu latach, ma ogromne problemy z kontaktami międzyludzkimi. Do dnia, w którym poznaje swoją "drugą połówkę". Tylko to nie jest tak, że te traumy w romansach znikają stopniowo i powolutku. One znikają już po dwóch godzinach znajomości, jakby za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

2. Nikogo nigdy nie boli głowa

Nie, wcale nie chodzi o choroby typu grypa, czy przeziębienie. Chodzi o to, że para zawsze jest w stanie uprawiać seks. Żadne z nich nie jest zbyt zmęczone, zbyt pijane, albo zbyt chore, a ona nigdy nie jest "niedysponowana".

3. Oboje zawsze są w pełnej gotowości

To się trochę tyczy punktu drugiego, ale jednak z nieco innej strony. On może zawsze i wszędzie. Jest pobudzony, gdy tylko ją widzi. A czasami wystarczy, że jedynie wyczuje w pomieszczeniu jej zapach, a już nie może wytrzymać. Ona jest pobudzona, gdy tylko on jej dotknie. Nie, ludzki organizm tak nie działa. Mężczyźni to nie maszynki do seksu. Kobietę trzeba czasami odpowiednio "rozgrzać".

4. "Rozpadam się na kawałki"

Nie, ten tekst nie wypłynął dopiero w książce "Pięćdziesiąt twarzy Greya". Natknęłam się na niego kilka razy w książkach, które powstały w połowie lat dziewięćdziesiątych. Ale już po wsze czasy tego typu stwierdzenia będą mi się kojarzyły z jednym i tym samym. I już zawsze czytając tę słowa będę tylko głupio chichotać.

5. Miłość, która nie napotyka przeszkód, wcale nie jest miłością

Przeszkodą może być praktycznie wszystko. Wredna była. Były, który jest łajdakiem. Jakieś wielkie nieporozumienie w pracy, gdy jedno z nich jest szefem i myśli, że to drugie zbratało się z konkurencyjną firmą. Wielka tajemnica, która w jakiś sposób łączy ich rodziny. I pewnie znalazłoby się jeszcze kilkadziesiąt innych rzeczy. Generalnie nie da się zrobić tak, żeby para od początku była szczęśliwa i tylko się docierała. Muszą spędzić ze sobą jedną, jedyną noc, a potem zerwać wszelkie kontakty na parę lat. Albo przynajmniej na kilka miesięcy, aż ktoś nie powie im prawdy o sytuacji, która ich rozdzieliła.

Komentarze