Anne Ashley- "Powtórne oświadczyny"

Jakoś długo czytałam tę książkę, jak na jej niewielką objętość. Nie dlatego, że jest ona zła, czy nudna. Po prostu...powiedzmy, że dawkowałam sobie przyjemność.

Dziadek Abbie bardzo chce, aby wyszła ona za majora Barta Cavanagha, Dziewczyna jednak, po tym jak była mimowolnym świadkiem schadzki niedoszłego narzeczonego z zamężną kochanką, stanowczo się temu sprzeciwia.

Mija sześć lat. Główna bohaterka wyjeżdża na jakiś czas do swojej mieszkającej w Bath matki chrzestnej. Tam spotyka właśnie Barta. Jest to ich pierwsze spotkanie od dnia, w którym dziewczyna odrzuciła jego oświadczyny. Abbie poprzysięga sobie, że nigdy nie zaprzyjaźni się z mężczyzną, ani tym bardziej nigdy go nie pokocha.

Tylko, że tak jakoś się dzieje, że para bardzo szybko się ze sobą zaprzyjaźnia, chociaż widać wyraźnie, że on jest coraz bardziej zakochany. Jej uczucia stają się głębsze dopiero w trakcie pobytu w jego domu.

W książce pojawia się też wątek kryminalny, który łączy się z przeszłością głównego bohatera. Moim zdaniem jest on nawet całkiem sensownie poprowadzony.

Udało mi się też polubić wszystkich bohaterów, chociaż Bart miewał nieco irytujące zapędy do bycia despotą. Ale podobało mi się poprowadzenie wątku miłosnego w taki sposób, że najpierw ona jest wobec niego nieufna, a dopiero potem, gdy lepiej go poznaje, zaczyna darzyć go coraz większą sympatią, która pod koniec fabuły przeradza się w miłość.

To co może nieco drażnić w tej historii to fakt, że wszystko tam jest raczej spokojne i takie "grzeczne". Abbie i Bart nie kłócą się, nawet się ze sobą jakoś szczególnie nie droczą, więc jeżeli lubicie "darcie kotów" to tutaj tego nie znajdziecie. Dodatkowo nie ma tutaj żadnej sceny miłosnej. Mamy tu dwa pocałunki: jeden mniej więcej w połowie, a drugi na samym końcu książki, więc jeżeli szukacie wielkich uniesień, to to też nie jest właściwy adres.

Jeżeli nie przepadacie za scenami erotycznymi i za motywem "kto się czubi, ten się lubi", ale za to szukacie czegoś spokojnego, ta książka może wam przypaść do gustu. Dla mnie było to doświadczenie miłe, ale nieco nudne i nie zapadające w pamięć zbyt głęboko.

3/6

Komentarze