Paula Marshall- "Sekret Chloe"

Moja gigantyczna (równiutkie sto książek) paczka Harlequinów w końcu do mnie dotarła. Książka, o której dzisiaj będzie mowa znalazła się właśnie w tej paczce. To właśnie ona została przeze mnie wybrana i przeczytana jako pierwsza

Chyba zaczynam się znów powoli przekonywać do romansów historycznych. Coraz chętniej i śmielej zerkam w ich stronę.

Chloe jest guwernantką i przyzwoitką. Ma dwadzieścia dziewięć lat, jest osobą rozsądną i obdarzoną dosyć sztywnym kręgosłupem moralnym. Do czasu, gdy postanawia coś zmienić w swoim życiu. Nawiązuje ona płomienny romans z Patrickiem Ramsay'em, dotychczasowym kochankiem Sereny, jej pracodawczyni, a zarazem krewnej.

Główna bohaterka została zmuszona do podjęcia pracy w momencie, gdy, jako bardzo młoda dziewczyna, stała się mimowolną uczestniczką pewnego ogromnego skandalu. Nie będę wam może zbyt dużo opowiadać o tym jak dokładnie ten skandal wyglądał, ale mogę zdradzić wam już teraz, że nie było w nim żadnej winy z jej strony.

Dosyć często zdarza mi się porównywać książki, które przeczytałam w przeszłości do tych, które czytam aktualnie. Tak też było w przypadku "Sekretu Chloe". Pod względem fabuły ta książka bardzo przypominała mi "Pocałunek pod jemiołą" Lisy Kleypas., czyli piątą, ostatnią część cyklu "Wallflowers", który to cykl zresztą bardzo lubię, chociaż na razie znam jedynie część trzecią i piątą.

Niemniej jednak są pewne znaczące różnice pomiędzy tymi książkami. Szczególnie jeżeli chodzi o charakterystyki bohaterów. Tutaj tych różnic jest zdecydowanie najwięcej.

Chloe ma zdecydowanie gorzej niż Hannah. Jej podopieczna, Marianne (mam nadzieję, że nie pomyliłam imienia, ale w tym momencie nie jestem w stanie się co do tego upewnić- jak coś postaram się to wkrótce sprawdzić) wyraźnie za nią nie przepada, podczas gdy Hannah i Natalie były przyjaciółkami i to naprawdę dobrymi, chociaż oczywiście Natalie zdarzało się (bardzo, bardzo rzadko) zachowywać jak przystało na bajecznie bogatą, a przez to nieco rozpieszczoną pannę na wydaniu.

Serena jest prawdziwą jędzą. To jest bohaterka trochę w stylu macochy Kopciuszka, a nie wiem czy nawet nie jeszcze gorsza.

Jedyne co trochę mi zgrzytało to ten dramat w życiu Patricka. To już było dla mnie trochę za dużo, chociaż ten wątek był dosyć dobrze poprowadzony. Ale po prostu uważam, że skoro mieliśmy już dramatyczne wydarzenia w życiu Chloe, to moglibyśmy skupić się na nich, a jej ukochany mógł być poprowadzony inaczej.

O, przypomniałam sobie coś. Nie za bardzo spodobała mi się ta sytuacja, gdy on jej nie uwierzył, że to co on widział, to było napastowanie, a nie romans.

Bardzo podobała mi się rozmowa głównych bohaterów po pierwszej wspólnie spędzonej nocy.

Uważam, że to była naprawdę przyjemna książka, dobrze mi się ją czytało, przeczytałam ją w ciągu dwóch dni.

3,5/6

Komentarze